Normal
0
21

false
false
false

MicrosoftInternetExplorer4

To chyba
Franc Fiszer mówił, że najlepsze są proste dania. Taki kawior i szampan na
przykład. W pewnym sensie Fiszer jest bohaterem mojego romansu.. Nienienie, nie
żebym chciała mieć romans z Fiszerem, brąboże. Ale jako barwna postać podoba mi
się bardzo. Mogłabym mieć takiego kumpla.

To Fiszer,
kiedy ktoś z obrzydzeniem się dziwował, jak on, erudyta i intelektualista, w
ogóle może zadawać się z Kobietami_Lekkiego_Się_Prowadzenia i „co im mówi”,
odpowiedział:

– To, co
wszystkim innym: moje słońce, mój aniele, sensie mojego życia (lub jakoś
podobnie, cytuję z pamięci).

Fiszer
imponuje mi też beztroskim stosunkiem do książek, bo takiego to ja nigdy nie
będę miała. Czytał je w łóżku, a przeczytane strony po prostu wyrywał i rzucał
gdziekolwiek, skutkiem czego jego łóżko tonęło w zwałach makulatury.

Stek z
tuńczyka jest równie prostym daniem, co kawior i szampan. Komplikacje w jego
przygotowaniu są podobne natomiast do złożoności gotowania ziemniaków. Czyli
bierze się stek z tuńczyka i się go robi. Na przykład tłucze się dość
niechlujnie pieprz czarny, czerwony i zielony w moździerzu, ten pieprz wrzuca
się do dwóch łyżek oliwy, jak cierpi się na nadmiar zajęć, to się ociera skórkę
cytrynowę do tej bumelajzy, można też dodać kilka chlapnięć plastik lemon
dżusem i w tym wala się steki. Można je tak upaprane zamknąć szczelnie i mieć
na jutro, a można smażyć od razu. Ja rzucam na grill elektryczny.

Co do
ziemniaków natomiast, to postępujemy z nimi tak samo, tylko zupełnie inaczej, to jest stosownie do
tego, że tuńczyk to tuńczyk, a ziemniaki – to ziemniaki.