A la fourchette

Było to w samym rozkwicie, w kulminacyjnym momencie łączącego naszą parę uczucia, kiedy Bylinkin z panienką wychodzili za miasto i do późnej pory włóczyli się po lesie. I tam, słuchając cykania świerszczy albo kląskania słowika, na długo zastygali w nieruchomych pozach. I wówczas Lizoczka, załamując ręce, niejeden raz pytała: – Wasia, jak pan myśli, o czym śpiewa ten słowik? Na co Wasia Bylinkin zazwyczaj odpowiadał powściągliwie: – Żryć mu się chce, to i śpiewa. (Michał Zoszczenko – „O czym śpiewał słowik”)

* * * * *

Wyżywienie zbiorowe, czyli z kotła stosujemy tam, gdzie gospodarstwo rodzinne nie jest możliwe.

* * * * *Nie jedz nigdy niczego, co świeci. (Terry Pratchett- „Zadziwiający Maurycy i jego uczone szczury”)

* * * * *Kończąc o potrawach nowomodnych, to jeszcze przydać należy: kucharze przedni dla pokazania swojej doskonałości wyjmowali sztucznie z kapłona lub kaczki mięso z kościami, samę skórę w całości zostawując, to mięso posiekawszy z rozmaitymi przyprawami kładli znów w skórę zdjętą, a powykrzywiawszy dziwacznie nogi, skrzydła, łby, robili figury do stworzenia boskiego niepodobne; i to były potrawy najmodniejsze i najgustowniejsze. (…) Ciasta, takźe francuskie, torty, pasztety, biszkokty i inne, pączki nawet – wydoskonaliło się to do stopnia jak najwyźszego. Staroświeckim pączkiem trafiwszy w oko, mógłby go podsinić, dziś pączek jest tak pulchny, tak leki, źe ścisnąwszy go w ręku, znowu się rozciąga i pęcznieje jak gąbka do swojej objętości, a wiatr zdmuchnąłby go z półmiska. (Jędrzej Kitowicz – „Opis obyczajów za panowania Augusta III”)

Pod upustami, jazami i pogródkami przy młynach lubią się zwykle węgorze ukrywać, moźna więc to łatwo zakłuć je oszczepem zębatym, zastępując im o świcie drogę, gdy z wycieczki nocnej do swych kryjówek w wodzie wracają. Węgorz nie znajdując w pobliskiej wodzie dostatecznego poźywienia lub gdy pokarm jednostajny uprzykrzy się mu, wypełza na ląd, zwłaszcza gdy się burza wszczyna i szua tu ślimaków, źab i glist. Wycieczkę tę rozpoczyna zwykle o godzinie 9 wieczór, a o północy, gdy świtać zacznie, napowrót wraca. Wiedząc przeto, którędy na źer wychodzi, ppotrzeba przed świtem przy całym brzegu w podłuź i na 30 cm posypać trawnik ostrym piaskiem rzecznym. Węgorz wracając spotyka się z tą przeszkodą, po której powoli i z trudnością się ślizga – a wtedy moźna ho z łatwością oszczepem przekłuć. Karpia łowić moźna na wędkę, więcierzem lub włokiem. (…) Chcąc łapać go w stawie na wędkę, potrzeba dniem wprzód pod wieczór na niektórych miejscach rozrzucić przynętę na dno tonącą. Na taką przynętę bierze się wnętrzności zwierzęcem pokropione olejkiem anyźowym, mieszaninę z krwi, mąki owsianej i świeźego krowieńca albo teź ugotowane w spirytusie kamforowym namoczone zboźe, fasolę lub wreszcie chleb miodem nasycony. (…) Karp jest bardzo niedowierzającym, powinien więc rybak jak najspokojniej zachowywać się i, o ile moźna, z dala od brzegu stać. („Przewodnik praktyczny obejmujący przepisy, wskazówki i rady dla wszystkich stanów na wsi i w mieście ” przez J.R.Kwaśniewskiego w roku 1892 w Krakowie starannie zebrane”)

O sprawowaniu się przy stole Będąc zaproszonym na obiad, czy teź ucztę, nie daj długo na siebie czekać i przybądż na prę naznaczoną. Zupy nie miej w zwyczaju siorbać; ani dmuchaj w łyżkę dla jej ostudzenia. Kości nie ogryzuj i szpiku z nich, jeśli sam nie wypadnie, nie wysysaj. Mięsa ze swego talerza do półmiska lub wazy nie odkładaj, i zaczętej przez się potrawy drugim nie podawaj. Gdy ci podadzą na półmisku potrawę, ie wybieraj zeń lepszych i większych kawałków, i na wzięte przez drugich lepsze kawałki z pożądliwością nie poglądaj. Jedząc nie ćmakaj, ale jedz cicho. jedząc nie gadaj: bo mowa twoja będzie niewyraźną i rozmową swoją zadawanymi pytaniami nie dokuczaj. Do gęby wielkich kawalkow nie napychaj, któreby co guzy w twarzy formowały. („Dawna przodków naszych obyczajność przez Ignacego Piotra Ignatowicza”, Wilno 1859)

Kugel z jabłkami. (…) Wszystko to przykrywamy nowym plackiem z ciasta, zawijamy u góry wystające brzegi pierwszego placka, smarujemy wszystko jeszcze raz tłuszczem (lepiej, rozumi się, gasim szmalcem), przykryty garnek posyłamy do piekarza. („Kuchnia koszerna” – Rebeka Wolf – z domu Heinemann)

Katon przyniósł jej (figi) owoc do senatu w okresie, kiedy usilnie starał się o wywołanie trzeciej wojny punickiej i zadręczał tym senatorów, szczególnie tych, którzy nie uważali, że cnotą obywatela rzymskiego jest zniszczenie Kartaginy. Kiedy tylko powiedział „Jak dawno według was został ten owoc zerwany z drzewa? Skoro wszyscy się zgadzamy, że jest on świeży, to wiedzcie, że został on zerwany niecałe trzy dni temu w Kartaginie, tak blisko jest nasz wróg”, natychmiast rozpoczęto trzecią wojnę punicką, w trakcie której Kartagina, niegdyś rywalizująca z cesarstwem rzymskim, została zniszczona. (wg. Platiny – bibliotekarza watykańskiego epoki renesansu)

 

Boże, pobłogosław ten pożywny makaron z serem z kuchenki mikrofalowej i ludzi, którzy go sprzedali po obniżonej cenie. („Kevin sam w domu”)

Zycie jest niepewne – zacznij od deseru. (anonim)